“Przekonaniem, które umiera ostatnie, jest to, że gdzieś istnieje jakiś system, jakaś filozofia, dająca odpowiedzi na wszystkie pytania. Nieświadoma indoktrynacja w okresie dzieciństwa może sprawić, że człowiek będzie podatny na samą indoktrynację, niezależnie od doktryny.”
Denise Winn – “Manipulowanie umysłem”, Biblioteka Moderatora 2003, s.62

Portal Wiadomosci24.pl opublikował wywiad z Aleksandrem Barańskim (Biblijne Towarzystwo Kreacjonistyczne) na temat celów konferencji kreacjonistycznej pt. “Czego nie wiedział Darwin?”, o której pisał niedawno Karol Zalewski, oraz różnicach między kreacjonizmem i ewolucjonizmem. Pozwoliłem sobie wychwycić kilka błędów w argumentacji tego pana.
Zaznaczę jeszcze tylko, że jestem przeciwny organizowaniu takiej konferencji, ponieważ uczelnia państwowa coś sobą reprezentuje i powinna być neutralna światopoglądowo, czyt. nie zezwalać na szerzenie propagandy ideologicznej pod przykrywką nauki, która dezinformuje potencjalnych słuchaczy.
Warto zauważyć, że spór ten nie jest konfliktem religii ze światem nauki. Jest to spór pomiędzy dwoma światopoglądami, z których jeden zakłada istnienie Boga, a drugi usiłuje go z życia człowieka wyeliminować. Trzeba powiedzieć jasno, że kreacjonizm nie ma takiego samego statusu jak ewolucjonizm i nie jest to spór pomiędzy dwoma światopoglądami, a pomiędzy obiektywnym spojrzeniem na rzeczywistość jaki reprezentuje nauka, a umysłowymi urojeniami zawartymi w książce sprzed kilku wieków. Idąc tokiem rozumowania pana Barańskiego moglibyśmy rozpatrywać w ten sam sposób Baśnie Szeherezady – jako jeden ze światopoglądów o odmiennych założeniach, który wyjaśnia obiektywnie rzeczywistość, co jest oczywistym nonsensem. Kreacjoniści, szczególnie w USA i Anglii, od lat walczą o możliwość równoległego nauczania w szkołach publicznych, obok teorii ewolucji, również teorii stworzenia. Ponieważ szkoły publiczne z zasady winne być niezależne wyznaniowo, wprowadzono pojęcie tzw. inteligentnego projektu. Nauczając tego przedmiotu, wykładowcy nie odwołują się do konkretnego boga. Wskazują natomiast niezliczone dowody naukowe na to, że świat nie mógł powstać przez przypadek, ponieważ stwórca pozostawił nam wiele dowodów na swoje działanie. Dla przykładu: XXI wiek jest nazwany wiekiem informacji i właśnie informacja jest wyróżnikiem inteligencji. Nie może ona powstać samoistnie ani z materii, ani z energii przez przypadek, a właśnie ją spotykamy, chociażby w strukturze DNA. Jest to po prostu rodzaj programu komputerowego, sterującego opisującego budowę i działaniem komórki. Fałszem jest, że nic nie może powstać samoistnie z przypadku, a argumenty o których ten pan wspomina są nietrafione i wynikają z jego braku wiedzy naukowej. Polecam świetny wykład PZ Myersa, który obala te płytkie argumenty, biorące się z niezrozumienia tematu. Warto zauważyć, że głęboka wiara nie przeszkadzała kiedyś naukowcom w dokonywaniu wielkich odkryć. [..] Przykładem takiego naukowca, który nie ukrywał swojej głębokiej wiary był Izaak Newton. Pan Barański ma rację ale uczciwym było by wspomnieć, że Newton był zwolennikiem Teorii Inteligentnego Spadania ale jedynie do momentu odkrycia swoich praw, dzięki którym większość z nas zawierza raczej Teorii Grawitacji, nie mającej nic wspólnego z “Inteligentnym Sprawcą Spadania Rzeczy”… Innymi słowy – tak, Newton był wierzącym ale jego własne odkrycia tę wiarę podkopywały, nie wspominając już o tym, że jego wiara nie była tak płytka i dogmatyczna jak wiara prezentowana przez osoby należące do Biblijnego Towarzystwa Kreacjonistycznego. Żaden świadomy kreacjonista nie kwestionuje dowodów naukowych. Zarówno on, jak i ewolucjonista, będą posługiwali się tymi samymi faktami czy metodami badawczymi. Jedynie interpretacja tych faktów będzie różna, uzależniona od wyznawanego światopoglądu. Twierdzenie, że Ziemia ma 6000 lat, a człowiek został bezpośrednio stworzony przez Boga (do wiary w takie rzeczy przyznaje się pan Barański w wywiadzie) jest nie tylko kwestionowaniem ale jawnym odrzuceniem dowodów naukowych z zakresu fizyki, geologii i biologii. Jeśli ktoś ma poglądy na rzeczywistość takie jak ten pan, to nie wykazuje się odmienną interpretacją dowodów, a ignorancją wobec nich. Ten twórca teorii ewolucji [Darwin - przyp.] opierał się na osiągnięciach nauki sprzed 150 lat. Nie miał więc np. pojęcia o budowie komórki czy istnieniu struktury DNA. Naszym zdaniem najnowsze osiągnięcia nauki wskazują raczej na Stwórcę niż na determinowanie świata przez ślepy los. Darwin wiedział więcej o budowie komórki, niż kreacjonistom się wydaje (PZ Myers o tym także wspomina w swoim wykładzie, przedstawiając szkice Darwina). Nie wiedział nic o DNA ale gdyby tak było, byłby zachwycony. Odkrycie DNA przez Watsona i Cricka rzuciło nowe światło na ewolucję i jeszcze bardziej utwierdziło w przekonaniu, że jest ona faktem. Wystarczy spojrzeć na podobieństwo DNA wszystkich organizmów aby przekonać jak niewielkie są różnice i aby zauważyć, że historia naszej ewolucji jest zapisana w genach. Ktoś kiedyś powiedział, że przykładem prawdziwej ignorancji jest przyjmowanie czegoś za pewnik tylko dlatego, że tak myśli o tym większość. Poznajcie więc pogląd, który w naszej kulturze jest mniejszościowy. Tak samo jak wiara większości w jakieś zjawisko, tak i wiara mniejszości, nie czyni go jeszcze prawdziwym. Dlatego też dla rozumnych ludzi ważne są dowody, które można niezależnie zweryfikować, a nie statystyki ilościowe osób w dane zjawisko wierzących. Na koniec gorąco polecam rozmowę z prof. Barbarą Stanosz, znaną polską logik i filozof, która wyjaśnia logiczne błędy w rozumowaniu jakimi często wykazują się teiści. Więcej tekstów Barbary Stanosz można znaleźć w portalu Racjonalista.pl. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów wystosowało w sprawie konferencji prośbę o reakcję ze strony władz uczelni.
Podsumowując – konferencja kreacjonistyczna jest dla Ciebie, jeśli jesteś w stanie ślepo zawierzyć w to, że książka sprzed kilku wieków zawiera odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące Wszechświata i żadne badania nie są Ci potrzebne aby utwierdzić się w tym przekonaniu. Innym powodem udziału w takiej konferencji może być jedynie chęć wyjaśnienia tym ludziom, w jak wielkim tkwią zaślepieniu i ignorancji, choć wydaje mi się, że działanie takie byłoby nieskuteczne z uwagi na to, że zatracili zupełnie zdrowy rozsądek.